SPIRYTYZM. Nie wywołujcie duchów !

Nie bez powodu już od czasów Mojżesza organizowanie seansów spirytystycznych spotyka się z ostrą reakcją autorytetów religijnych, które zdecydowanie zakazują tych praktyk. Spirytyści, którzy wiedzę o zaświatach czerpią z kontaktu z zaświatami także przestrzegają przed wywoływaniem duchów – paradoks. Warto zastanowić się, dlaczego ci, którzy najczęściej obcują z duszami zmarłych najchętniej zniechęcają do komunikowania się z nimi. Gdy w XIX wieku „tańczące stoliki” opanowały wszystkie francuskie kawiarnie, przyciągając tłumy ciekawskich, tylko nieliczni widzowie zechcieli przyjrzeć się bliżej nowej rozrywce. Pierwsi badacze zjawisk spirytystycznych brali udział w „ulicznych” pokazach, lecz ich spotkania szybko przeobraziły się w poważne dyskusje o życiu po śmierci. Ludzie ci nie kierowali się chęcią zabawy, ale pragnieniem poznania prawdy o tym, co dzieje się z duszą człowieka po opuszczeniu świata doczesnego. W wielu przypadkach media przed rozpoczęciem seansu kontaktowały się ze swoimi tzw. „Duchami opiekunami” (Aniołami stróżami), którzy czuwali nad bezpieczeństwem spirytystów. Duchy złośliwe, opętujące, które powszechnie nazwa się „demonami” nie były dopuszczane do uczestników spotkań mediumicznych. W takich warunkach odbyło się wiele tysięcy seansów, podczas których zadawano zmarłym różne poważne pytania, co przełożyło się na powstanie „filozofii duchów” ujętej w „Księdze Duchów” Allana Kardeca.

Należy podkreślić, że pierwsi spirytyści nie wywoływali jakichkolwiek duchów, lecz zawsze poprzez modlitwę zwracali się o pomoc do Aniołów i co ważne, to często przybysze z zaświatów odzywali się jako pierwsi, a nie na odwrót. Widzimy tu wyraźną różnicę pomiędzy ówczesnymi praktykami spirytystycznymi, a współczesną zabawą tabliczkami „oui-ja” z alfabetem, w rękach młodych ludzi szukających dreszczyku i skosztowania zakazanego owocu. Wszyscy ci, którym chodzi po głowie zabawienie się w seans powinni wiedzieć, czego mogą się spodziewać, chociaż na pewno słyszeli o opętaniach i obłędzie prowadzącym do samobójstw i innych tragedii. Na seanse spirytystyczne organizowane podczas wieczornych imprez zawsze przybywają lekkomyślne, złośliwe i niebezpieczne duchy podszywające się pod znane historyczne postacie. Są to istoty opętujące, czerpiące satysfakcję z krzywdzenia innych. Wezwawszy do siebie złego ducha bardzo trudno jest się go pozbyć. W takiej sytuacji zwykle pojawia się konieczność skorzystania z usług egzorcystów, a wypędzenie demona czasami może trwać nawet kilka tygodni. Wielkim zagrożeniem dla amatorów seansów spirytystycznych jest brak rzetelnej wiedzy o zaświatach. Współczesne poważne media zanim zdecydują się na nawiązanie kontaktu ze zmarłymi poświęcają wiele lat na zgłębianie zebranych dotąd informacji o świecie niewidzialnym. Poza tym często są to osoby, u których dar komunikowania się z istotami niewidzialnymi rozwinął się we wczesnym dzieciństwie i nie muszą one specjalnie organizować seansów, gdyż zmarli i tak je odwiedzają.

Choć filozofia duchów jest piękna, nadaje sens naszemu istnieniu, podtrzymuje nadzieję i uśmierza ból po stracie bliskich, praktyki spirytystyczne są dla ludzi bardzo niebezpieczne, a wśród gier planszowych zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest „chińczyk” niż tabliczka „oui-ja”.