Praca i poszanowanie człowieka w filozofii spirytystycznej

Podejrzewam, iż wielu dorosłych Polaków zna film Tadeusza Chmielewskiego pt. „Nie lubię poniedziałku” z 1971 roku. Choć uważam tę komedię za średnio zabawną doskonale odzwierciedla ona odczucia kilku pokoleń naszych rodaków w kwestii powrotu do szarej rzeczywistości, pierwszego dnia tygodnia (w rzeczywistości drugiego) i konieczności pracy po beztroskim weekendzie. Pod tym względem przez ponad czterdzieści lat prawie nic się nie zmieniło. Wielu z nas nadal chciałoby, aby niedzielna sielanka nigdy nie dobiegała końca. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielkim dobrodziejstwem jest praca sama w sobie. Nie zamierzam jakoś szczególnie skupiać się na oczywistych oczywistościach związanych z utrzymaniem siebie i rodziny, gdyż zwykle pracuje się po to, by zarabiać, ale chciałbym zastanowić się nad wartością pracy, jako procesem wzbogacania własnej osobowości, poprzez rozwój umiejętności i świadomości.

Można całe życie przesiedzieć na jednej skale i do końca swoich dni w bezruchu wpatrywać się w rosnące drzewo, ale to chyba smutna perspektywa. Dobrze by było zerknąć na tę samą roślinę też od drugiej strony, aby dowiedzieć się o niej czegoś więcej. A może uznamy, że z innego kamyka wygląda lepiej? Może po drugiej stronie pnia jest dziupla? Nie dowiemy się, jeśli nie zmienimy perspektywy. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, a każde nowe zajęcie, kolejne wyzwanie, jakaś trudność sprawia, że nabieramy doświadczenia, stajemy się wewnętrznie bogatsi. Osoby wykonujące w życiu różne zawody zwykle są bardziej otwarte, wszechstronne i wyrozumiałe. Będąc handlowcem wiem, z jakimi problemami spotykają się sprzedawcy, wykonując zawód piekarza rozumiem udręki związane z nocnym trybem życia, a siadając za szkolnym biurkiem zaczynam inaczej pojmować problemy edukacji. Ja sam, jak na razie byłem już przedstawicielem handlowym, nauczycielem, pedagogiem, instruktorem w centrum kultury, rekwizytorem, aktorem, dziennikarzem, tłumaczem, kelnerem, operatorem kamery, pracowałem w polu, na zmywaku, roznosiłem ulotki, prowadziłem własną działalność gospodarczą i wykonywałem jeszcze kilka innych drobnych zajęć. Z czasem do wszystkiego, co robię, a szczególnie do zmian następujących na mojej drodze zawodowej zacząłem podchodzić z pewnym dystansem. Doświadczenie wynikające z rozmaitości wykonywanych czynności pozwala mi precyzyjniej spoglądać na otoczenie i lepiej je rozumieć. Według mnie najgorszym przewinieniem jest nie wykorzystywać nabytych, lub wrodzonych umiejętności nawet wówczas, gdy rozmaite okoliczności chcą wręcz nas zmusić do działania. Innymi słowy, może okazać się, że na siłę próbujemy odwrócić się od realizacji pierwotnego planu, który postanowiliśmy przedsięwziąć jeszcze przed naszymi narodzinami. Bywa, iż owy plan nie przewiduje częstych życiowych zmian, ale z całą pewnością nie ma w nim miejsca na lenistwo. Wielu fachowców całe zawodowe życie przepracowało w jednej firmie, fabryce, kopalni, lecz równocześnie nierzadko mieli możliwość rozwijania się na innych płaszczyznach i od nich tylko zależało, czy wykorzystali daną im szansę, czy nie. Zajmujące hobby: sport, alpinizm, turystyka, film, zwierzęta, lotnictwo, czy inne, często wymagają od człowieka bardzo dużego wysiłku fizycznego lub umysłowego. Takie zajęcia są przyjemne i spełniają nasze wewnętrzne oczekiwania, lecz nie postrzegamy ich, jako praca. Czy słusznie? Zwykle hobby jest ukierunkowane na realizowanie własnych celów, na zaspokojenie własnych popędów, podczas, gdy praca, jako taka powinna być społecznie użyteczna. Żyjemy w społeczeństwie, wspólnie, obok siebie. Świat bez zawodów już dawno minął. Dzisiaj nie wystarczy wybrać się na polowanie i złapać dzika, by wyżywić plemię. Rozwój cywilizacji wymusił na ludziach codzienne udawanie się do zakładów pracy i wykonywanie czynności pożytecznych dla ogółu oraz poszczególnych ludzi. Pamiętajmy, że żyjemy wśród indywidualnych jednostek. Każdy ponosi moralną odpowiedzialność za drugiego człowieka. Nie wystarczy nie wyrządzać zła, aby móc powiedzieć o sobie, że jest się dobrym. Jesteśmy od siebie zależni i powinniśmy się wzajemnie wspierać, czego wyraz należy dawać szczególnie wówczas, gdy w naszych rękach spoczywa czyjś los. Ludzie często zapominają, że zajmowane stanowisko, wysoka pozycja społeczna nie uprawnia ich do dyskryminowania i wykorzystywania tych, którzy wyznaczyli sobie w życiu inny cel, niż wspinanie się po szczeblach kariery. Każda osoba jest wartościową istotą. Nikt nie jest „pustą kreaturą” i nikt nie powinien manifestować swojej tylko pozornej wyższości. Życie bywa przewrotne, przez co role w dramacie codzienności w każdej chwili mogą się odwrócić.

Wysokie miejsce w hierarchii społecznej powinno motywować do tego, by wykorzystywać je w pozytywny sposób, by dawać przykład autentycznej troski i zapewnienia słabszym poczucia bezpieczeństwa. Każdy człowiek ma nieodwołalne prawo do tego, by być szanowanym i łamanie tego prawa poprzez nadużywanie własnych przywilejów nie może być akceptowane. Szeroko rozumiane dobro powinno być celem wszelkich działań.

Pracodawca winien uczynić wszystko, co w jego mocy, aby podlegające mu osoby nie były traktowane jak narzędzia bardziej lub mniej użyteczne. Niemniej poczucie obowiązku pracownika względem zwierzchnika jest pożądane. Każdy zatrudniony człowiek powinien wiedzieć, że także i od niego zależy przyszłość współpracowników oraz firmy, w której znalazł pracę. Pracodawca i pracownik powinni mieć wspólny, jasno zdefiniowany cel. Nie można dopuszczać do sytuacji, w której jedna ze stron będzie czuła się pokrzywdzona w związku z pomieszaniem priorytetów, gdzie na przód wysuwają się egoistyczne pobudki. Pracownik służy pracodawcy tak samo, jak pracodawca pracownikowi. Gdy współpraca odbywa się w atmosferze uczciwości i wzajemnego poszanowania, obie te osoby są sobie równe. Należy także pamiętać, że to praca ma służyć człowiekowi, a nie człowiek pracy i, że to poszanowanie istoty ludzkiej musi być punktem odniesienia we wszystkich aspektach życia społecznego.

Cywilizacyjna machina się kręci. Choć każdy robotnik, czy intelektualista jest tylko jej małym trybikiem wszyscy sprawiamy, że dnie nasze i naszych potomków będą łagodniejsze, a życie bardziej sprawiedliwe. Zdolni do pracy, mają obowiązek wykonywać jakąś czynność, jakakolwiek by nie była. Dobrowolne pozostawanie na uboczu, ograniczenie się do kontemplacji, stronienie od obcowania ze społeczeństwem, któremu można by ofiarować choćby najmniejszy owoc swojej pracy, w rzeczywistości jest marnowaniem czasu. Nieszczęściem dla takiego człowieka jest zorientowanie się w chwili śmierci, że stracił on kilkadziesiąt lat życia, które mógł wykorzystać w sposób bardziej pożyteczny. Niestety są to bardzo częste przypadki. Bóg w swojej sprawiedliwości każdego człowieka obdarza jakimś talentem, będącym społecznie przydatnym. Nawet osoby umysłowo niepełnosprawne posiadają uzdolnienia, którymi zadziwiają otoczenie i nierzadko wykorzystują je w służbie dla innych. Ile jest natomiast przypadków zmarnowanych zdolności artystycznych, przywódczych, finansowych powodowanych zwykłym lenistwem. Poniekąd tacy ludzie postrzegają pracę, jako coś negatywnego i przykrego, ale przecież jej brak również jest cierpieniem. Ze spirytystycznego punktu widzenia dla gnuśnych za życia gorzką nauczką jest bezczynność narzucona po śmierci. Błąkająca się dusza przez wiele dziesięcioleci od opuszczenia świata materialnego może nie zaznać spokoju w wyniku wymierzonej kary, jaką jest np. niemożność udzielenia pomocy bliskiej, wciąż żyjącej osobie i bezradne patrzenie na jej cierpienia. Budzące się w takiej sytuacji wyrzuty sumienia stanowią dla wielu Duchów istne piekło, lecz najgorsze jest dla nich to, iż początkowo mogą odnosić wrażenie, że owe męki nigdy się nie zakończą. Czym jednak byłoby nieskończone Boże miłosierdzie, gdyby nasz Ojciec pozwolił, aby jego dzieci cierpiały w nieskończoność? Skrucha i żal sprawiają, iż Duch zostaje obdarowany łaską i zaczyna dostrzegać możliwość odkupienia zmarnowanych szans podczas kolejnego wcielenia. Tym sposobem nawet największy leń może ponownie odrodzić się na ziemi, jako niespotykany tytan pracy.