Gazeta Spirytystyczna

Aborcja przez pryzmat spirytyzmu

dzieckoPrawo do dokonywania aborcji, czyli świadomego przerywania ciąży, jest różnie rozumiane w zależności od kraju, a nawet regionu i prawie każda znana mi osoba ma o nim wyrobioną opinię. Ważne miejsce w rozważaniach zajmują przekonania religijne, które rzutują na postrzeganie wolności osobistej człowieka i swobody w podejmowaniu decyzji dotyczących własnego zdrowia.

Spirytyzm nie jest wyjątkiem i podobnie jak dominująca w Polsce doktryna katolicka, udziela pewnych wskazówek, które pomagają rozwiązać dylemat zabijania życia poczętego. Niemniej nawet wśród miłośników filozofii Duchów nie ma w tym temacie całkowitej zgodności. Według teologów niniejsza kwestia ma wiele wspólnego z likwidowaniem niewykorzystanych embrionów podczas zapłodnienia in vitro, więc postanowiłem pochylić się nad obydwoma zagadnieniami równocześnie.

Watykan kategorycznie sprzeciwia się stosowaniu zabiegów, które mają na celu zabicie płodu ludzkiego, jednakże wiele państw zalegalizowało aborcję, nawet jeśli duży odsetek społeczeństwa wyznaje wiarę rzymskokatolicką. Jako przykład warto podać Stany Zjednoczone, gdzie prawo do aborcji uważane jest za fundamentalne prawo konstytucyjne każdej kobiety o stanowieniu o sobie. Za oceanem przerywanie ciąży odbywa się na życzenie pacjentki, a wszelkie polityczne próby dokonania zmian legislacji są postrzegane jako ograniczanie swobód obywatelskich. Dla amerykańskiego społeczeństwa jest to rzecz nie do zaakceptowania. Sprawa przedstawia się podobnie w Japonii, Chinach i niektórych europejskich państwach, jak na przykład Niemcy, Włochy, czy Wielka Brytania. Dla porównania Hiszpania, Finlandia, Francja i Polska dopuszczają ograniczoną możliwość przerwania ciąży. W tym przypadku dla umotywowania konieczności dokonania zabiegu usunięcia płodu często bierze się pod uwagę zagrożenie zdrowia bądź życia matki. Rzadziej zezwala się na aborcję z powodu gwałtu. We Francji kobieta ma czternaście tygodni na spędzenie płodu, jeśli taka będzie jej wola. Zwolennicy ograniczania praw kobiet do usuwania ciąży argumentują, że po trzecim miesiącu od zapłodnienia, mózg płodu zaczyna magazynować informacje. To właśnie od tego momentu część lekarzy traktuje embrion jak istotę ludzką, chociaż od poczęcia rozwija się on stopniowo i nieustannie, a z medycznego punktu widzenia nie jest możliwe precyzyjne wskazanie, kiedy płód staje się człowiekiem. Tak więc ocena lekarzy jest subiektywna i nie opiera się o jednoznaczne wyniki badań naukowych.

Kościół Katolicki ma obowiązek chronić życie ludzkie i naucza, że w chwili zapłodnienia Bóg tworzy duszę, która zostaje związana z materią. Usunięcie płodu z łona matki lub zutylizowanie niewykorzystanych zapłodnionych komórek przy „leczeniu bez-płodności metodą in vitro” traktuje jak pogwałcenie piątego przykazania Dekalogu, zakazującego zabijania.

Filozofia spirytystyczna pozwala spojrzeć na niniejsze zagadnienie w inny sposób. Według spirytyzmu dusza wciela się wielokrotnie, więc Bóg nie tworzy jej wraz z ciałem materialnym. Duch jest rozwiniętą istotą, która już wcześniej wiele razy wcielała się na Ziemi. Zatem życie Ducha nie jest nierozerwalnie związane z życiem biologicznym. Duch może istnieć bez ciała i ciało może żyć bez Ducha, gdy mamy do czynienia z życiem biologicznym niewykazującym przejawów żadnej inteligencji. Przykładem takiej sytuacji jest życie embrionalne przed czternastym tygodniem ciąży oraz na późniejszym etapie rozwoju, gdy ostatecznie dziecko rodzi się martwe. Zdarza się, że mimo zapłodnienia żaden Duch nie zostaje „podłączony” do dobrze rozwijającego się płodu. Najprostszym wyjaśnieniem może być specyficzny charakter próby mającej na celu doświadczyć rodziców dziecka. Warto dodać, że całkowite połączenie się Ducha z ciałem materialnym następuje w końcowej fazie ciąży, więc – teoretycznie – Duch ma możliwość „wycofania się” na każdym etapie życia płodowego. Jeżeli weźmiemy to wszystko pod uwagę zorientujemy się, że in vitro nie jest zbrodniczym zabiegiem, jak próbują to przedstawić autorytety kościelne. Niewykorzystane zapłodnione komórki nie dają żadnej możliwości, aby związał się z nimi Duch, gdyż nie przedstawiałoby to dla niego najmniejszej wartości. Gdyby jednak lekarze mieli zdecydować się w przyszłości na wykorzystanie nadmiaru komórek, Duch „zakotwiczony” w embrionie mógłby postanowić przeczekać okres stagnacji. Z punktu widzenia spirytyzmu jest rzeczą niewyobrażalną, aby Bóg zechciał uwięzić setki Duchów, zmuszając je do połączenia się z komórkami, które nie mają szans na przeobrażenie się w dziecko, gdyż magazynowane są w laboratoryjnej chłodni. Byłoby to niezgodne z prawem postępu zakładającym, że każde wcielenie musi być, w swoim założeniu, pożyteczne i musi umożliwić Duchowi rozwój moralny i intelektualny. Tak więc, tylko zapłodniona komórka wprowadzona w łono matki jest brana pod uwagę, jako potencjalne połączenie duszy i ciała materialnego, a w rezultacie jako istota ludzka. Płód uzyskany metodą sztucznego zapłodnienia jest takim samym organizmem, jak gdyby powstał w sposób naturalny.

Powracając do kwestii aborcji, nie należy wyciągać fałszywego wniosku, że skoro embrion nie jest trwale połączony z Duchem, to mamy prawo go usunąć. Nie znamy Bożych planów, dlatego nie potrafimy określić, czy jakaś osoba będzie żyła minutę, miesiąc, czy pięćdziesiąt lat. Jeżeli spojrzymy na życie poprzez pryzmat reinkarnacji i przedstawimy je sobie w formie sznura z pereł ciągnącego się od horyzontu po horyzont, gdzie każda perła jest osobnym wcieleniem stwierdzimy, że w gruncie rzeczy jedna kuleczka to niewiele. Wszechmogący, który jest wieczny i nieskończony, jednym spojrzeniem ogarnia całą naszą egzystencję, gdzie kilka niedoskonałych pereł, których wzrost został zatrzymany nagłą śmiercią, najprawdopodobniej nie ma większego znaczenia. Jedno przerwane wcielenie na tle tysięcy kolejnych inkarnacji jest jak ziarnko piasku na plaży. Patrząc na życie człowieka z bardzo dalekiej perspektywy, nawet najgorsza ziemska zbrodnia nie wydaje się straszna, ponieważ Duch zamordowanego, bez względu na okoliczności, ma możliwość kontynuowania własnego rozwoju w kolejnym wcieleniu. Mimo to Bóg zakazał zabijania i srogo karze za pozbawienie bliźniego życia. Dlaczego? Według mnie chodzi o to, aby nie niweczyć jego planu. Życie w społeczeństwie jest bardzo skomplikowanym procesem. Każdy mieszkaniec naszej planety niezliczoną ilość razy wpływa na innych. Nierzadko nie zdajemy sobie sprawy z wagi naszych drobnych gestów, nie mówiąc już o „wielkich” czynach pozostawiających ślad w psychice tysięcy ludzi. Gdyby Bóg pozwolił bezkarnie unicestwiać, na przykład, naukowców mających przyśpieszyć rozwój medycyny, wiele kolejnych pokoleń umarłoby na choroby, na które w odpowiednim czasie nie wynaleziono by lekarstwa. Poza tym każdy Duch ma swój własny plan rozwoju osobistego i strach przed śmiercią bardzo ułatwia jego realizację.

Nie znamy zamierzeń Stwórcy, ale chociażby poprzez Dekalog, chrystusowe nauki i filozofię spirytystyczną otrzymaliśmy od Niego pewne wytyczne. Zwolenniczki aborcji przekonują, że mają prawo do decydowania o sobie, lecz zapominają, że embrion jest odrębną istotą, mimo iż pochodzi z ich ciała. Gdybyśmy mieli zgodzić się z ich argumentem, należałoby również przyznać matkom prawo do zabijania własnych dzieci także po narodzinach. Innym pretekstem bywa groteskowa „troska” o komfort życia dziecka usprawiedliwiająca usunięcie zdeformowanego płodu. Co każe im sądzić, że unicestwienie niepełnosprawnego jest dla niego lepszym rozwiązaniem, niż zmaganie się z ciężką próbą, dzięki której jego Duch mógłby odpokutować dawne przewinienia i poczynić wielki postęp w rozwoju moralnym, aby w następnym życiu uzyskać możliwość cieszenia się zdrowym organizmem? Czy możemy uważać się za mądrzejszych i bardziej sprawiedliwych od Boga, który nie bez powodu pozwala Duchom rodzić się w wadliwych ciałach? Wielu humanistów zaznacza, że kobieta zdecydowana na odrzucenie ciąży jest w stanie zagrozić nawet własnemu zdrowiu, byle osiągnąć cel. W każdym europejskim państwie zakazującym dokonywania aborcji przeprowadza się tysiące nielegalnych zabiegów niekontrolowanych przez instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo pacjentek. Stwarza to zagrożenie pojawienia się rozmaitych komplikacji zdrowotnych i śmierci wielu z nich. Przekonuje się, że potrzebne jest prawo chroniące kobietę przed wystawianiem się na zbyteczne ryzyko. Oczywiście władza powinna chronić swoją obywatelkę, ale nie kosztem życia innych obywateli. Państwo ma obowiązek troszczyć się o wszystkich i nie powinno pozwalać na dokonywanie selekcji, wyznaczając osoby do likwidacji. Współczesna Europa cierpi z powodu niżu demograficznego i nie dość, że rodzi się mało dzieci, to jeszcze w wielu miejscach pozwala się je unicestwiać z powodu prostego „widzimisię” ciężarnej. Feministki walczące o swobodę kobiet w kwestii usuwania ciąży starają się przenieść konsekwencje własnych błędów na nienarodzone dzieci, które przecież w niczym nie zawiniły. Chcą, aby płaciły najwyższą cenę za brak odpowiedzialności dorosłych, na przykład, gdy do zapłodnienia dochodzi podczas stosunku z przypadkowym partnerem. Praworządny kraj nie powinien się na to godzić. Trzeba zachęcać młode kobiety do donoszenia ciąży. Rozsądniej jest oddać dziecko do adopcji zaraz po porodzie, niż je zamordować. Słyszeliśmy głośną historię narodzin chorego dziecka w łódzkim hospicjum w 2015 roku. Mimo iż było wiadomo, że nie ma szans na przeżycie, matka zdecydowała się utrzymać ciążę, aby przekazać organy maleństwa do przeszczepu. Niemowlę żyło pięćdziesiąt minut. Człowiek ma obowiązek podejmować takie decyzje, które nie są sprzeczne z prawem Bożym, nawet jeżeli wymagają od niego poświęcenia, a ich zignorowanie znacząco „uprościłoby” życie. Z moralnego punktu widzenia nieuzasadniona aborcja jest zaplanowanym morderstwem i w tym przypadku trzeba nazwać rzecz po imieniu.

Kiedy dokonanie zabiegu wydaje się etycznie uzasadnione? Według spirytyzmu kobieta ma prawo usunąć ciążę tylko w sytuacji, gdy jest zagrożone jej życie. Ważniejsza jest ochrona rozwiniętej egzystencji, niż dopiero formułującego się embrionu. Wszystkie inne okoliczności nie zawsze dostatecznie usprawiedliwiają zabicie płodu, nawet jeżeli donoszenie ciąży może skutkować u matki kalectwem. Oczywiście chora ma pełne prawo się leczyć, ale nie kosztem drugiego człowieka. Nie możemy kogoś zabić, aby ratować własne zdrowie. Dokonanie aborcji w tych konkretnych okolicznościach wydaje się być rozsądne i moralnie uzasadnione szczególnie, że lęk przed chorobą bądź niekorzystna sytuacja finansowa może wymóc na kobiecie zdecydowanie się na szybkie rozwiązanie problemu, ale nie trzeba sądzić, że w dalszej – duchowej – perspektywie będzie to słuszne. Gdy na szali znajdują się dwa elementy: życie człowieka i zdrowie człowieka, wybierając zdrowie matki łamiemy piąte przykazanie. Niektóre kobiety po aborcji trawione wyrzutami sumienia zapadają na choroby psychiczne, a inne do końca swoich dni nie odzyskują wewnętrznego spokoju. Oznacza to, że podjęta decyzja o usunięciu ciąży była sprzeczna z ich prawdziwymi przekonaniami, ponieważ obowiązek chronienia życia ludzkiego jest wyryty w naszych duszach. Nawet w prymitywnych cywilizacjach dbano o współplemieńców, a tego rodzaju zachowanie nie jest możliwe bez choćby elementarnego altruizmu. Egoizm jest bliższy naturalnemu odruchowi zapewnienia sobie środków do przeżycia, więc jego przeciwieństwo musi mieć źródło w wyższej duchowej inteligencji.

Ważne miejsce w niniejszych rozważaniach zajmują intencje matki. Nie powinno się stawiać na równi osoby kierującej się troską o własną rodzinę lub strachem przed cierpieniem i kobiety traktującej ciążę jak przeszkodę w kontynuowaniu kariery zawodowej. Według mnie usunięcie dobrze rozwijającego się płodu zagrażającego zdrowiu matki jest uzasadnione tylko wtedy, gdy inne możliwości wydają się być jeszcze bardziej niemoralne. Jeżeli w wielodzietnej rodzinie ciężka choroba matki spowodowana kolejną ciążą miałaby całkowicie uniemożliwić jej sprawowanie opieki nad dorastającymi pociechami, co w konsekwencji naraziłoby dzieci na zagrożenie, rozważanie aborcji – w mojej opinii – nie jest niemoralne.

Czy mamy obowiązek skazywać młode kobiety na kalectwo w imię szlachetnych idei? Nie, nikogo nie można do niczego zmuszać. Matka, której ciąża jest dla niej zagrożeniem, powinna być świadoma decyzji, jaką zamierza podjąć. Musi wiedzieć, że nosi w sobie człowieka, istotę rozumną, która ma możliwość stać się autonomiczną jednostką, mądrą, uzdolnioną, bogatą w przymioty mogące przyczynić się do rozwoju cywilizacji, do polepszenia bytu ludzi. Być może jej dziecko ma za zadanie stać się naukowcem i wynaleźć lekarstwo na chorobę, przed którą matka chciałaby teraz uciec? Może jej poświęcenie stanie się motorem dla rozwoju młodego człowieka? Może dzięki temu dziecko stanie się bardziej wartościową osobą, która obdaruje rodziców najgłębszym uczuciem, jakiego w innych okolicznościach mogliby nigdy nie doświadczyć? Czasami najprostsza matczyna miłość wystarczy, aby kobieta odważyła się na najbardziej ryzykowne kroki, jeśli tylko istnieje nadzieja ocalenia potomstwa. Poza tym lekarze czasami popełniają błędy i mimo negatywnych prognoz, nawet najgorsze scenariusze mogą skończyć się dobrze.

Nie mamy prawa osądzać kobiety, która staje przed dylematem wyboru pomiędzy własnym zdrowiem, a życiem nienarodzonego dziecka. Taką osobę należy podtrzymywać na duchu bez względu na jej zamiary, ponieważ ostateczna decyzja dotycząca utrzymania ciąży musi wypływać z jej wewnętrznych przekonań, a nie sugestii i nacisków otoczenia. Bez względu na to, co postanowi uczynić, należy jej zamierzenie uszanować. Równocześnie nie wolno pozwalać, aby traktowano aborcję – zabicie małego człowieka – na równi z usunięciem zęba, zmarszczek, lub zażyciem tabletki przeciwbólowej. Każdy ma obowiązek chronić życie bliźniego i trzeba o tym pamiętać szczególnie wtedy, gdy musimy podjąć trudną decyzję.

Fragment książki pt.: "Mój kardecjański spirytualizm"