Gazeta Spirytystyczna

Czy spirytyzm jest religią - fragment "Opętania"

Allan KardecWięź stworzona przez religię – jakakolwiek by nie była – jest przede wszystkim moralna, łączy serca, wspólne myśli i aspiracje. Materializm nie stanowi głównego elementu motywującego, który w każdym momencie można usunąć, a idee bardziej przemawiają do ducha, niż do zmysłów. W założeniu, pomiędzy wyznawcami powinna stworzyć się więź moralna, jako konsekwencja podzielania jednego punktu widzenia i identycznych odczuć – towarzyszy temu braterstwo i solidarność, dobra wola i wzajemne wybaczenie. W takim znaczeniu mówiło się również o religii przyjaźni oraz o religii rodziny.

Skoro tak jest, czy uznamy spirytyzm za religię? Otóż tak! Bez wątpienia, panowie. W sensie filozoficznym tak właśnie jest. Wypełnia nas to dumą, gdyż spirytyzm jest doktryną budującą więzi braterstwa i „łączność myśli” nie poprzez dekrety, ale opierając się o solidne podstawy: prawo naturalne.

Dlaczego więc wcześniej oznajmiliśmy, że spirytyzm religią nie jest? Z tego powodu, że istnieje tylko jedno słowo do określenia dwóch różnych znaczeń. Powszechnie wiadomo, że słowo „religia” jest związane głównie z ideą kultu oraz z tworzeniem obrzędów, czego w spirytyzmie nie ma. Gdybyśmy wypowiadali się o spirytyzmie jako o religii, ludzie dostrzegliby w niej jedynie nową odsłonę, odmianę – jeśli można tak się wyrazić – nieugiętych zasad wiary, kolejną kastę sakralną z paradą hierarchów, z ceremoniami i przywilejami. Nie moglibyśmy pozbyć się idei mistycyzmu i nadużyć, przeciwko którym opinia publiczna często wstępuje.

Spirytyzm nie posiada cech religii w powszechnym rozumieniu, dlatego nie może, a nawet nie powinien przywłaszczać sobie tytułu, którego wartość na pewno próbowałaby go zdeformować.

W związku z powyższym, zebrania spirytystyczne mogą przybierać formę religijną, lecz w takim sensie, że powinno się nadawać im powagę adekwatną do tematów, jakimi zajmuje się konkretne zgromadzenie. To samo można by powiedzieć, odnosząc się do spotkań, podczas których modlitwa zwykle odmawiana jest w samotności, albo gdy zmawia ją kilka osób, ale nie mamy do czynienia ze zorganizowanym zgromadzeniem modlitewnym. Proszę nie doszukiwać się tutaj gry słownej, ponieważ różnica pomiędzy jednym a drugim, jest oczywista, a konfuzja może wyniknąć tylko z braku odpowiednich określeń pozwalających precyzyjnie nazwać każdą rzecz.

Czym więc jest więź mająca łączyć spirytystów? Nie są oni związani żadnym materialnym przedmiotem i żadnymi obowiązkowymi praktykami. Wokół jakiej myśli powinni gromadzić się spirytyści? No cóż! Wyznawców tej nowej doktryny powinno jednoczyć uczucie całkowicie ludzkie, spirytualne: miłosierdzie do wszystkich stworzeń, innymi słowy: miłość do bliźniego obejmująca żywych i zmarłych, skoro Duchy również stanowią część ludzkości.

Miłosierdzie jest duszą spirytyzmu. W tym jednym słowie zawierają się wszystkie obowiązki każdej osoby względem samego siebie i bliźnich. Z tego powodu możemy śmiało stwierdzić, że bez stosowania miłosierdzia nie da się być prawdziwym spirytystą.

„Miłosierdzie” jest jednak kolejnym wieloznacznym określeniem, które należałoby doprecyzować. Skoro Duchy nie ustają w przypominaniu wagi i moralnego znaczenia tego uczucia, to być może dlatego, że jeszcze dostrzegają taką konieczność.

„Miłosierdzie” ma szerokie znaczenie. Z braku bardziej odpowiedniej nomenklatury możemy podzielić je na dwa rodzaje: „miłosierdzie dobroczynne” i „miłosierdzie życzliwe”. Pierwsze znaczenie rozumiemy bez problemu, gdyż w prosty sposób nawiązuje do potrzeb materialnych i zależy od zasobów, jakimi się dysponuje. Drugi rodzaj miłosierdzia dotyczy nie tylko zamożnych, lecz również ubogich – bezwzględnie wszystkich ludzi. Jeżeli dobroczynność może być ograniczona brakami materialnymi, pragnienie czynienia dobra zanika, gdy nie wykazuje się wystarczająco dużo dobrej woli.

Co jest niezbędne do praktykowania „miłosierdzia życzliwego”? Kochać bliźniego, jak siebie samego, a jeżeli rzeczywiście obdarzamy innych takim samym uczuciem, jak siebie, bardzo będziemy ich kochać i traktować tak, jak byśmy chcieli, by nas traktowano. Nie będziemy nikogo krzywdzić i nie będziemy mieli złych zamiarów, gdyż nie chcemy, aby bliźni nam złorzeczyli.

Kochać bliźniego, to znaczy odrzucić wszelką zawiść, złośliwość, pamiętliwość, złorzeczenie, zazdrość, zemstę i – generalnie – wszelkie negatywne myśli zorientowane na szkodzenie; wrogom należy odpłacać dobrem za zło, akceptować niedoskonałości bliźnich, nie doszukiwać się źdźbła w oku sąsiada, gdy nie dostrzega się belki we własnym oku; ukrywać lub wybaczać błędy innych, zamiast radować się eksponując je i kierując się intencją poniżenia. Kochać bliźniego to także nie wywyższać się ponad otoczenie, nie wywierać na innych destrukcyjnej presji ciężarem własnej pozycji (np. społecznej) oraz nie poniżać ludzi własną pychą. Oto, czym jest w praktyce prawdziwe życzliwe miłosierdzie, bez czego samo słowo byłoby pustym dźwiękiem. Tak wygląda miłosierdzie prawdziwego spirytysty, a przecież także i oddanego chrześcijanina, bez którego osoby mówiące, że „bez miłosierdzia nie ma zbawienia” same siebie skazują na klęskę w tym, jak i w przyszłym świecie.

Dużo rzeczy moglibyśmy powiedzieć na ten temat. Jakże wiele pięknych wskazówek nieustannie otrzymujemy od Duchów. Gdybym nie obawiał się, że będę prawił zbyt długo i nadużywał waszej cierpliwości, drodzy państwo, łatwo wykazałbym, że na naszą sprawę można spojrzeć przez pryzmat egocentryzmu lub – jak kto woli – egoizmu, gdyż nie wszyscy ludzie dojrzeli, by czynić dobro dla samego dobra. Moglibyśmy powiedzieć, że obierając drogę miłosierdzia ludzie mogą zyskać wiele, a zbaczając z niej, narażają się na utratę wszystkiego, nawet w relacjach społecznych. Ponadto dobro przyciąga dobro i ochronę dobrych Duchów. Zło przyciąga zło i wystawia człowieka na oddziaływanie złośliwych istot. Prędzej czy później pyszałek zostaje ukarany poniżeniem; zbyt ambitnego dosięga rozczarowanie; egoistę niszczą jego własne oczekiwania; zdemaskowany hipokryta spala się w płomieniach wstydu. Kto odsunie się od dobrych Duchów zostanie przez nie opuszczony, a po serii powtarzających się upadków trafi na samo dno gehenny; równocześnie dobre Duchy wesprą ludzi zmagających się z ciężkimi próbami, zwracających się do Opatrzności z prośbami o pomoc, nietracących wiary i niezbaczających z drogi prawości. Są to osoby, których nie interesują ukryte pragnienia, zdobycie uznania czy uzyskanie jakiejś rekompensaty. Więc z jednej strony dostrzegamy zapewniony sukces, a z drugiej oczywistą porażkę. Każdy może dokonać wyboru według własnego upodobania i używając wolnej woli, pamiętając, że poniesie konsekwencje podjętej decyzji, a ewentualne pretensje będzie mógł kierować jedynie do siebie.

Wierzyć w Boga wszechmogącego, Pana sprawiedliwego i dobrego; wierzyć w duszę i w jej nieśmiertelność, wierzyć, że jej wcześniejsze istnienie jest wyjaśnieniem teraźniejszości; wierzyć w reinkarnację będącą środkiem odkupienia win, naprawy błędów i rozwoju intelektualnego oraz moralnego; wierzyć w proces doskonalenia nawet w przypadku najbardziej rozwiniętych istot; wierzyć, że rozwój przynosi nam coraz więcej szczęścia oraz wierzyć w sprawiedliwość nagród i kar zależnych od naszego postępowania, według zasady: „każdemu wedle zasług”; wierzyć w bezwzględną sprawiedliwość – taką samą dla wszystkich, bez przywilejów dla jakiegokolwiek stworzenia; wierzyć, że pokuta kończy się wraz z niedoskonałością; wierzyć w wolną wolę człowieka, który ma prawo wybierać pomiędzy dobrem, a złem; wierzyć w ciągłość relacji pomiędzy światem widzialnym i niewidzialnym, a także w więź łączącą wszystkie istoty z przeszłości, z teraźniejszości i z przyszłości, wcielone i niewcielone; traktować życie ziemskie jako przejściowe, jako jeden z etapów egzystencji wiecznego Ducha; przyjmować z odwagą ziemskie próby i dostrzegać w nich lepszą przyszłość; praktykować miłosierdzie myślą, mową i czynem w szerokim znaczeniu tego słowa; każdego dnia wysilać się, by stawać się lepszą osobą, wymazując z duszy kolejne wady; poddać wszystkie swoje przekonania kontroli rozumu i nie akceptować niczego pod wpływem ślepej wiary; szanować wszystkie szczere przekonania, choćby wydawały nam się irracjonalne i nie podważać ich; aż wreszcie, dostrzegać w naukowych odkryciach kolejne odsłony prawa naturalnego ustanowionego przez Boga: oto credo, religia spirytyzmu, religia potrafiąca współistnieć ze wszystkimi innymi wierzeniami, czyli z każdym sposobem czczenia Boga. Jest to łącznik zespalający wszystkich spirytystów w jedną świętą wspólnotę, łączącą swe myśli w oczekiwaniu na zjednoczenie się całej ludzkości pod sztandarem uniwersalnego braterstwa.

Spirytyzm ofiaruje ludziom wszystko, co potrzebne do szczęścia tu, na dole, gdyż naucza czerpania satysfakcji z rzeczy, które już teraz znajdują się w naszym posiadaniu. Niechaj spirytyści będą pierwszymi, którzy na tym skorzystają, by zapanowała wśród nich harmonia wpływająca również na przyszłe pokolenia.

Niezliczone są otaczające nas Duchy, przyciągane przez cele, jakie sobie wyznaczamy w naszych zgromadzeniach, aby naszym myślom nadać siłę, która wynika z solidarności. Obdarujmy drogie nam osoby dobrymi wspomnieniami i wyrazami sympatii, a wsparciem i pocieszeniem każdego potrzebującego. Postarajmy się, aby każdy zebrał garść dobrych uczuć i życzliwego miłosierdzia, pochodzącego właśnie od nas i aby niniejsze zebranie przyniosło owoce, których każdy ma prawo oczekiwać.